środa, 22 grudnia 2010

Wesołych Świąt!


Choróbsko, które zrobiło z naszego domu mały szpital, całkowicie wyłączyło mnie z radości ostatnich świątecznych przygotowań. Dziś muszę się bardzo zebrać w sobie i popakować prezenty :-)
Ale mimo wszystko życzę wszystkim spokojnych Świąt Bożego Narodzenia. Odpocznijmy, wsłuchajmy się w siebie, pobądźmy razem z naszymi bliskimi tak po prostu. I cieszmy się wspólnie, że Pan Jezus się narodził!
Tak jak cieszyły się dzieciaki na przedstawieniu jasełkowym w przedszkolu mojego synka :-)


Gwiazdor zrobił wszystkim wielką niespodziankę i... przyszedł ;-)



Mam mnóstwo pięknych świątecznych rzeczy do pokazania. Nową firankę, którą dostałam od Mamy, zawieszkę domek i igielniczek od Żelci, i przepiękne frywolitkowe zawieszki na okna, które zrobiła moja Mama. I nie mam siły :-( Ale obiecuję, że jak nabiorę sił to wszystkie te śliczności obfotografuję i tutaj pokażę :-)
A tymczasem zmykam pod koc z kolejną malinową herbatką :-)
Zdrówka wszystkim! ;-)


niedziela, 19 grudnia 2010

Co za dzień!

Uff, co za dzień! :-)
Wygrałam dziś candy! Dwa razy! :-)
Pierwsze u Kajki. Przecudnej urody koronkową zawieszkę z haftem. Jest tak śliczna na zdjęciu, że już się nie mogę doczekać kiedy do mnie przyjedzie!


Kajko, wieeelkie dzięki, że mnie wylosowałaś! ;-) To moje pierwsze wygrane candy! :-)
A przed chwilą się okazało, że wygrałam również błyskawiczne candy w Lawendowym domu... od kuchni! :-)
Ogromnie się cieszę! :-) I ogromnie jestem ciekawa niespodzianki :-) Zdjęcia pochodzą oczywiście z blogów dziewczyn. Wygrane na pewno obfotografuję i pochwalę się nimi jak już do mnie dotrą :-)

Przyjęłam te wygrane jako takie pocieszenie, bo dziś rano się okazało, że nasz starszy smyk porządnie się rozłożył :-( Jutro rano koniecznie lekarz, a przecież jutro w przedszkolu Jasełka, rola króla, Wigilia i Mikołaj... No ale co zrobić...
Z tego wszystkiego też złamaliśmy się i już dziś stanęła u nas na środku salonu pięknie ubrana, pachnąca lasem choinka. Żeby Pawciowi osłodzić te gorzkie chwile chorowania. Sami ją wczoraj z Tomciem wybierali w leśniczówce :-) A mój mąż pognał do sklepu, nabył sznury lampek i przystroił nimi wielgachną choinkę stojącą przed naszym płotem - bo o tym marzył Pawełek :-) No ale uśmiech na kochanej małej buzi i błyszczące z radości oczy - bezcenne :-)

Obiecałam jeszcze maluszkowi wspólne pieczenie pierniczków :-) Chyba się za to zabierzemy w wtorek albo w środę :-)

środa, 15 grudnia 2010

Zimowe obrazy

Dziś u nas biało, mroźnie i słonecznie. Pogoda w sam raz na spacer. I na sanki oczywiście :-)



















Teraz jeszcze czekamy aż Pawcio przyjedzie z przedszkola i idziemy lepić obiecanego bałwana :-)
Miłego popołudnia!

wtorek, 14 grudnia 2010

Pada śnieg, pada śnieg


Sypie u nas na całego! I niestety straszliwie wieje. Nosa z domu nie wystawiamy. Grzejemy się przy kominku. I tak jest dobrze :-)
Kartki świąteczne wysłane, porządki powolutku się robią. Bez pośpiechu, bez napięcia...

Na obiad stołówkowych wspomnień czar - mielony nadziewany pieczarkami, puree ziemniaczane i groszek z marchewką :-) Chlebek rośnie przy kominku, niedługo zacznie pachnieć w piekarniku :-)
Fajny dziś dzień :-)
Miłego dnia wszystkim! Pomimo zawieji i zamieci! :-)

poniedziałek, 13 grudnia 2010

Mój chlebek

To ostatnio mój wielki powód do dumy. Piekę chleb! Razowy, na zakwasie :-) I on w dodatku smakuje wszystkim w rodzinie :-)
Wczoraj właśnie piekłam dwa bochenki dla teściów i ich znajomych i zachęcona ich pochwałami postanowiłam podzielić się publicznie moim przepisem :-)
Jest to przepis, który zaczerpnęłam z Pracowni Wypieków.


PRZEPIS NA CHLEB RAZOWY NA ZAKWASIE

ZACZYN - Wieczorem do miski daję:
1-2 łyżki zakwasu żytniego
150 ml lekko ciepłej wody
150 g mąki żytniej chlebowej typ 720

Wszystko mieszam łyżką, przykrywam ściereczką i odstawiam

Następnego dnia rano dodaję do zaczynu:
380 g mąki żytniej chlebowej typ 720
200 ml lekko ciepłej wody
2 łyżeczki soli
„paprochy”, czyli co mam w domu – pół szklanki płatków owsianych, siemienia lnianego, słonecznika, płatków 4 zbóż, otrębów, itp.

Wszystko miksuję i odkładam dwie łyżki tej masy do słoika – to będzie zakwas na następny chleb :-) Słoik wstawiam do lodówki. Zakwas można tak przechowywać około 1 tygodnia.

Resztę wykładam do podłużnej foremki (wysmarowanej oliwą i obsypanej otrębami), przykrywam ściereczką i odstawiam do wyrośnięcia w ciepłe miejsce (może to trwać 2-6 godzin, aż ciasto wypełni foremkę)

Wyrośnięte ciasto wkładam do ZIMNEGO piekarnika, nastawiam na termoobieg, 230 stopni na 30 minut. W czasie tej pół godziny raz otwieram piekarnik i spryskuję ścianki piekarnika i sam chlebek zimną wodą – tak z pół szklanki, dzięki temu skórka chebka jest miękka i nie robi się z niej tzw. skorupa. Po 30 minutach zmniejszam temperaturę na 210 stopni i piekę jeszcze 25 minut. W ciągu tej drugiej części pieczenia powtarzam pryskanie ścianek piekarnika i chleba.
Wyjmuję, studzę i zajadamy! :-)

Jeśli ktoś chciałby z tego sposobu skorzystać - proszę bardzo.
Jest naprawdę przepyszny! :-)


Na prośbę Patti napiszę też, jak robię zakwas, gdy czasem zapomnę odłożyć ;-)


PRZEPIS NA ZAKWAS:
Produkcja zakwasu trwa 4 dni. Ważne jest przestrzeganie określonych odstępów czasowych!

Dzień 1
9.00 rano
1 szklanka mąki żytniej typ 720
1/2 szklanka lekko ciepłej wody
Mieszamy, przykrywamy ściereczką i odstawiamy na 24 godziny w ciepłe miejsce (ja stawiam przy kominku)

Dzień 2
9.00 rano
1/2szklanki mikstury z dnia poprzedniego
1 szklanka mąki
1/2 szklanki lekko ciepłej wody
Mieszamy, przykrywamy i odstawiamy na 24 godz.

Dzień 3
9.00 rano
1/2szklanki mikstury z dnia poprzedniego
1 szklanka mąki
1/2 szklanki lekko ciepłej wody
Mieszamy, przykrywamy i odstawiamy na 12 godz.

Godz. 21.00
1/2szklanki mikstury z godz. 9.00
1 szklanka mąki
1/2 szklanki lekko ciepłej wody
Mieszamy, przykrywamy i odstawiamy na 12 godz.

Dzień 4
Godz. 9.00
1/2szklanki mikstury z dnia poprzedniego
1 szklanka mąki
½ szklanki lekko ciepłej wody
Mieszamy, przykrywamy i odstawiamy na 12 godz.

Godz. 21.00
1/2szklanki mikstury z godz. 9.00
1 szklanka mąki
1/2 szklanki lekko ciepłej wody
Mieszamy, przykrywamy i odstawiamy na 24 godz. 

Piątego dnia wieczorem można z tego zakwasu zrobić zaczyn na chleb i postępować według przepisu:-)
SMACZNEGO! :-)

sobota, 11 grudnia 2010

Lampy schodowe

Po ponad 6(!) latach od zamieszkania w naszym domku, nastał wreszcie czas na zamontowanie lamp przy schodach :-)
Dlaczego aż tyle czasu upłynęło? Chyba dlatego, że jakoś nic nam się nie podobało, nie mieliśmy pomysłu na te lampy, ciągle coś było nie tak.
Ale ostatnio mój mąż przyniósł do domu dwie najprostsze lampy z castoramy. Jeden z jego klientów się rozmyślił co do jakiegoś tam elementu i oświetlenia i mój mąż nie za bardzo wiedział co z nimi zrobić.
I nagle okazało się, że doskonale pasują do naszych schodów :-)
Dostały jeszcze ode mnie dziś świąteczne ubranka, więc mogę je zaprezentować w całej, świątecznej okazałości :-)

Sympatycznie wyglądają, prawda? :-)

piątek, 10 grudnia 2010

Zimowo

Przyszła i czaruje :-) Zachwyca, kusi obietnicą Świąt... Pobieliła świat, nie oszczędzając niczego. Kto?
Hu hu ha! Nasza zima zła! ;-)

Tylko nasza ogrodowa huśtawka, tak jakby się wcale nie cieszyła z nadejścia zimy :-) Przybrała postawę co nieco nostalgiczną ;-)

Dziś u nas jest naprawdę pięknie. Nasypało w końcu śniegu, a do tego co chwila na niebie pojawia się cieplutkie słoneczko. Uwielbiam takie zimowe dni! :-)

Mój starszy smyk nabył w przedszkolu niefajny kaszel więc dziś został w domu. Ale nie obyło się bez zimowego spaceru na sankach, no i oczywiście bez robienia świątecznych kartek :-)
Mamy już w tym zakresie pewne doświadczenie, bo w ubiegłym tygodniu byłam u Pawełka w przedszkolu i z kilkoma innymi rodzicami, razem z całą grupą czterolatków robiliśmy takie kartki. To było wspaniałe przeżycie i cenne doświadczenie. Już wiem, że tam gdzie są dzieci, zwłaszcza wiele dzieci, nie powinno być brokatu! :-)
Zatem nasze kartki brokatu nie zobaczyły, ale i tak są piękne, a przynajmniej podłoga w salonie i mydło w łazience nie mienią się wszystkimi kolorami tęczy :-)
Tomcio też dzielnie popełniał dzieło rękodzielnicze ;-) A oto efekt :-)



środa, 8 grudnia 2010

Bezsilność i niesprawiedliwość...

Czasem wspaniały dzień urywa nagle jedna wiadomość...
Niesprawiedliwa, krzywdząca, taka, przeciw której nie da rady postawić żadnego argumentu. Bezsilność to uczucie najgorsze na świecie. Paraliżujące, uwłaczające i pozbawiające wiary w siebie.
Mnie dziś coś takiego właśnie spotkało. Nie mogę mieć do nikogo pretensji, wielu ludzi chciało dobrze, wielu ludzi jest mi życzliwych i też teraz jest im ciężko. Ale to już nic nie zmieni. Ktoś podjął decyzję według swoich interesów i miar i tyle... A że jest to dla mnie decyzja bardzo krzywdząca.... cóż, nikt nie obiecywał, że zawsze będzie miło i przyjemnie.
Trzeba się pozbierać, okrzepnąć, otrzepać się ze złych emocji i przeć dalej naprzód. Tak pewnie powiedziałby mój Tato. Pewnie jutro, pojutrze wstanę rano silniejsza.
A dziś się zwinę w kuleczkę pod kocem i poudaję, że mnie nie ma...

poniedziałek, 6 grudnia 2010

Mikołajkowe czary

Witam z nowego miejsca :-) Odnoszę wrażenie, że będzie mi tu dobrze ;-)
Dziś jest magiczny dzień. W nocy mieliśmy tajemniczego Gościa ;-) Po czym poznałam? A po tym na przykład!

I po tym!

 

Sprawił nam wszystkim piękne niespodzianki. I jak tu nie wierzyć w Mikołaja? ;-)

A wczoraj poznałam pewną bardzo ciepłą i przemiłą osobę :-) Odwiedziłam Anię, dziewczynę, która tworzy przepiękne, przecudowne rzeczy! Okazało się bowiem, że mieszkamy bardzo, bardzo blisko siebie. Tu mały wycinek Ani twórczości


A tu prezenciki, które od Ani dostałam. Aniołeczek, który wisząc na kominku cieszy me oczy od wczoraj niezmiernie!

I cudowne kolczyki.


Aniu, jeszcze raz bardzo, bardzo dziękuję! I mam nadzieję, że w niedalekiej przyszłości znów się spotkamy! :-)

A przed chwilą się dowiedziałam, że być może już za chwilę moje życie baardzo się zmieni :-) Jutro przed południem po ważnym spotkaniu wszystko już będzie wiadomo. Trzymajcie kciuki, proszę! Mocno! :-)